- Nyru? Gdzie inne wilki? - Byłam bardzo zaskoczona tym pytaniem. Nie wiedziałam co powiedzieć. Jak skryć prawdę?
- Eh... No.. oni... ukrywają się - skłamałam. Basior wyraźnie mi nie uwierzył.
- Dlaczego mieliby się kryć? - pyta.
- Wiesz... - próbowałam ciągnąć tą gierkę, ale uznałam w końcu, że to nie wypali.
Samiec patrzał na mnie z ciekawością i lekkim oburzeniem. Westchnęłam ciężko.
- Nie będę Cię okłamywać - powiedziałam zatrzymując się. - Moja wataha już mnie opuściła. Nie byłam dobrym władcą. Pamiętam jeszcze ten dzień, kiedy już na dobre zostałam sama. Siedziałam w swojej jaskini gapiąc się w czaszkę złapanego przed laty bizona, w jedyną pamiątkę po Misako, mojej siostrze. Wtedy do jaskini wszedł mój najwierniejszy poddany i przyjaciel... Jego słowa dzwonią mi w uszach. Powiedziane tak surowo i z wyrzutem, a jednak w sposób cichy i delikatny...
Nie byłam w stanie jednak powiedzieć co powiedział mi tamtego dnia mój przyjaciel, ponieważ popadłam w rozpacz. Zaczęłam szlochać, a łzy spływały po moim pysku upadając zmarznięte na śnieg. Axam wyraźnie zaskoczony moim nerwowym załamaniem przytulił mnie. Poczułam jego ciepło. Wyraźnie odczuwałam spojrzenie jego złotego oka wpatrzone w moją śnieżnobiałą sierść. Biła od niego pewnego rodzaju miłość. Coś, jakby był moim bratem...
<Axam?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz