wtorek, 28 kwietnia 2015

Od Saby C.D. Nyru

Z Axamem próbowaliśmy obudzić Nyru lecz nam się nie udało. Byliśmy okropnie głodni, więc zjedliśmy śniadanie i poszliśmy dalej próbować obudzić Nyru. Udało nam się. Gdy się już ocknęła co się dzieje zadała pytanie:
-Już tak późno?-
-Próbowaliśmy cię wcześniej obudzić-odpowiedział Axam-a teraz może idź coś zjedz.-
Spojrzała na nas i wstała ociężała. Musiała być mocno zmęczona po wczorajszej bitwie z kotami. My też byliśmy cali obolali. Wróciłam do swojej jaskini i spojrzałam w miejsce, gdzie wcześniej miałam ranę. Nagle ktoś mnie zawołał. Był to Axam. Wypatrywał mnie swoimi dwu kolorowymi oczami. Wołał mnie tak jakby stało się coś złego, więc pobiegłam. Gdy przybiegłam na miejsce z kąd dochodziło wołanie zauważyłam Nyru leżącą na ziemi i Axama stojącego nad nią. Od razu wiedziałam co się dzieje. Nyru straciła za dużo krwi. Krzyknełam przejęta do Axama:
-Zatamuj czymś ranę, szybko-
-Dobrze-odpowiedział w pośpiechu szukając jakiegoś skrawka materiału.
Pobiegłam po zioła i przyniosłam je na miejsce. Wtedy Axam delikatnie odkrył ranę, a ja leczyłam ją ziołami. To wymagało ode mnie dużego skupienia, więc Axam nic nie mówił. Gdy rana w większości zaczęła się goić powiedziałam do Axama trochę łamiącym się głosem:
-Na razie nie zdołam więcej, gdyż w zimę nie ma zbyt dużo ziół-
-Tak wiem-Odpowiedział z lekkim żalem w głosie.
Zanieśliśmy Nyru do jej jaskini i położyliśmy ją. Teraz musimy tylko czekać. Przez następny dzień nic się nie działo, ale potem usłyszeliśmy jęknięcie. Była to Nyru. Przybiegliśmy zobaczyć co się dzieje. Nyru się obudziła! Spytała się nas:
-Co ja tu robię przecież jadłam śniadanie i czemu mam ten prowizoryczny opatrunek?-
Axam jej wszystko powiedział w szczegółach. Wtedy Nyru rzekła do mnie:
-Dziękuję ci za to, że mnie uratowałaś i nie powinnam wtedy odmawiać.-
Następnego dnia miała siły tyle co zwykle, więc postanowiliśmy wejść na górę i poobserwować z tamtego miejsca okolicę.
<Nyru? Axam?>

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Od Nyru C.D. Saby

Weszłam do mojej jaskini, gdzie na jednej ze skalnych półek leżał mój róg. Był on pamiątką po moim pierwszym reniferze złapanym w Dolinie Tuktu, podczas inicjacji. Wielu wróciło wtedy z czaszkami saren, czy dzików... Najwięksi mistrzowie wracali z prawdziwie wspaniałymi okazami. Jednym z nich był mój dziadek. Samodzielnie osiągnął rekord chwytając na swoim pierwszym polowaniu (to nie żart!) dorosłego jelenia olbrzymiego! Jako dowód, w mojej rodzinnej jaskini leży jego poroże. Gdy byłam mała sypiałam w jednej łopacie. Niedowiarki mówiły, że użył wtedy magi... To poważny zarzut... Pod żadnym pozorem nie wolno polować przy użyciu magii. Ja jednak zawsze wierzyłam. Moja rodzina ma wiele takich osiągnięć. Przykładem jest Miasko, moja siostra. Jej pierwszą zdobyczą był łoś. Nie był do końca dorosły, ale i tak wielki. Niestety zgubiła gdzieś róg... Może to nawet lepiej? Nie będzie mi o niej przypominać...
Ułożyłam się do snu, a po chwili zasnęłam. Śniła mi się siostra, zagubiona w śnieżycy... Nagle śnieg ją zasypał, a jej moce powietrza na nic się nie zdawały...

Następnego ran... popołudnia zbudzili mnie moi dwaj nowi kompani - Saba i Axam.

<Saba? Axam?>

niedziela, 26 kwietnia 2015

Od Saby C.D. Nyru

Nie mogłam stać bezczynnie. Po chwili obudziła się we mnie bestia. Rzuciłam się na kota i przegryzłam mu gardło, jednak zanim to zrobiłam poczułam, że jeden z jego kłów przebił mi skórę. Miałam bok uplamiony od świeżej krwi. Rana nie była głęboka. Widziałam jak Nyru i Axam walczą z innymi kotami. Spojrzałam przez chwilę na nich i w krzakach za nimi ujrzałam ciemną sylwetkę. Krzyknęłam im żeby uważali. Szybko ujrzeli następnego kota. Szalonym pędem rzuciłam się na niego. Mój atak tylko drasną go. Nyru i Axam pomogli mi. Widziałam jak Axam został zadrapany pazurem kota. Nyru twardo próbowała przegryźć mu gardło. Nagle zakręciło mi się w głowie i upadłam, to pewnie przez krwawiącą ranę. Obudziłam się przy tej samej rzece co była walka. Kotów były już obdarte ze skóry, a Axam i Nyru pożywiali się ich mięsem. Powoli wstałam jęcząc po cichu z bólu i poszukałam leczniczych ziół. Obłożyłam nimi ranę i podeszłam do Axama i Nyru pytając:
-Opatrzyć wam rany?-
-Tak-Odpowiedział Axam-
-Mi nie trzeba-Powiedziała twardo Nyru
Opatrzyłam rany Axamowi i  zjadłam z nimi mięso kotów. Mieliśmy zapas. Zanieśliśmy resztę do jednej z jaskiń we wiosce. Nyru powiedziała:
-Tutaj są jaskinie w których kiedyś mieszkała moja watacha, ja już swoją mam, a wy wybierzcie sobie jakąś.-
Wybraliśmy sobie jaskinie i każdy zasnął z przemęczenia.

<Axam? Nyru?>

Od Nyru C.D. Axam'a

- Axam! Co ty robisz?! - warknęłam na basiora, gdy zostaliśmy otoczeni kałużą wody.
- Szykuję amunicję. - Wilk zdawał się być nieco rozdrażniony moim pytaniem. Spojrzałam na niego groźnie.
- Zabij je po prostu! - Wyraz pyska Axam'a pokazywał teraz jego złość, na mnie. - One się nie zawahają!
W głowie przemknął mi obraz dwóch kotek bawiących się bezbronnym szczeniakiem, którego zagoniły w pułapkę. Ja obserwowałam to z ukrycia. Wilczek był moim przyjacielem. Pamiętam, jak dwa ostre jak brzytwy kły przebiły ciało szczeniaka zabijając go.
Szarpnęła mną chęć zemsty. Jedna kotka już nie żyje, a druga sunie teraz ku mnie, niczym cień i mara z przeszłości.
- Zabij! - nakazałam towarzyszowi. Niechętnie wystrzelił kilka sopli w kierunku kotek. Te jednak ominęły śmiertelny lód. Wpatrywałam się w kotkę o sierści złocistej jak piasek. Ze złości straciłam nad sobą panowanie i ruszyłam ku stadu delikatnie iskrzac się ogniem.

<Axam? Saba?>

Od Axama C.D. Saby

Wszystkie koty wspinały się dość szybko. Na ich pyskach widać było determinacje i nienawiść. Czy potrzebnie zabijałem tamtą kocice? Ale co by było gdybym tego nie zrobił? Czy te koty chciały się zemścić? Jak zwykle tak dużo pytań, ale żadnej odpowiedzi... Na górze zalegało sporo śniegu. Przynajmniej w tym mam przewagę - pomyślałem. Mogłem oczywiście zabić wszystkie jednocześnie... ale to nie było w moim stylu. Gdy zabiłem tamtą kotkę, to tylko dlatego, że bałem się o Nyru. Chciałem żeby walka chociaż w połowie była wyrównana. Zamieniłem śnieg w wodę, żeby w razie potrzeby się bronić lub kontratakować. Nie chciałem ich zabijać... Przynajmniej na razie.

<Nyru? Saba?>

sobota, 25 kwietnia 2015

Od Saby C.D. Nyru

Byłam lekko zdziwiona, że tylko tyle muszę zrobić. W myślach miałam tylko poczucie, że są bezpieczni i można im zaufać, ale także żeby uciec, lecz zdecydowałam:
-Dobrze dołączę do was-
-Ok, oprowadzimy cię po naszych terenach-odpowiedziała. Potem szepnęła do Axama coś o tym żeby mnie pilnował. Nyru zaczęła prowadzić mnie na górę na której była wcześniej z Axamem. Gdy dotarliśmy na szczyt Nyru zaczęła opowiadać mi gdzie co jest. Wtedy przerwał jej Axam:
-Nyru, koty!-
-Gdzie?-Spytała
-Tam-Wskazał na teren przy rzece
Naprawdę były tam koty, a nawet 5. Nigdy wcześniej takich nie widziałam. Wyglądały groźniej niż inne dzikie zwierzęta, które dotychczas widziałam. Pierwszy raz od kilku lat naprawdę się bałam. Było to dziwne uczucie.

<Nyru? Axam?>

piątek, 24 kwietnia 2015

Od Nyru C.D. Saby

Westchnęłam ciężko. Znałam doskonale prawo ustanowione przez mych przodków. Wiedziałam, że nie mogę odpuścić wolnemu wilkowi naruszenia granic chyba, że zdecyduje się dołączyć do Ikkumy. A może się uda?
- Naruszenie granic jakiegokolwiek z Trzech Plemion jest karalne na mocy praw ustanowionych przez Pradawnych - zacytowałam prawo obowiązujące tu od czasów, gdy świat był piękny, a Ikkuma potężne. - Nie mogę Ci zatem odpuścić twego przewinienia Sabo.
- M-może jest jakiś sposób. - Chabrowe oczy wadery były już pełne łez.
- Jest jeden... Nie jestem pewna, czy go przyjmiesz...
- Zrobię wszystko! Tylko mnie nie karaj!
- Musiałabyś dołączyć do mojego plemienia...
Wadera spojrzała na mnie zła i nieco zawiedziona. Emocje już nią tak nie szargały.
- I tyle? - Była naprawdę zaskoczona prostotą rozwiązania.
- Tak, tyle - odpowiedział za mnie Axam. Saba zaśmiała się.

<Saba? BW ;_;>

Od Saby C.D. Nyru

Przestraszona, nisko przy ziemi patrzałam na dwa wilki przy ognisku. Nie miałam zamiaru z nimi walczyć, ani uciekać, miałam dziwne wrażenie bezpieczeństwa. Wtedy biała wadera się do mnie odezwała:
- Jestem Nyru Akira, a ty kim jesteś?
- J-ja jestem Saba - odpowiedziałam cicho drżącym głosem.
- Jak się tu znalazłaś? - spytała.
- Dokładnie, to nie wiem - rzekłam.
- Jak to nie wiesz?! - powiedziała z oburzeniem.
- No, dawno straciłam rodzinę i podróżowałam po nieznanych terenach i doszłam tutaj-Wymamrotałam pod nosem
Wtedy wciął się basior o którym prawie zapomniałyśmy i wyszeptał coś do Nyru.
Ona go tylko przedstawiła.
- To jest Axam.
Nie wiedziałam co teraz się stanie, Nyru stała przede mną, więc gdyby się coś złego stało nie miałam jak uciec.

<Nyru?>

Od Nyru C.D. Saby

Wilk był sprytny. Wpadł na genialny pomysł skrycia się w kamiennej budowli. Przyznam szczerze, odkopywanie go nie należało do tych przyjemniejszych zajęć, zwłaszcza, że gleba nie do końca odmarzła po zimie, a w murze było też wiele litej skały. Teraz zapach wilka był bardzo obecny. Czułam go, więc tkwi we własnej pułapce. W końcu dałam za wygraną i przestałam kopać. Axam również przestając spojrzał na mnie z niepokojem.
- Wyjdzie, albo prędzej, czy później zdechnie z głodu - wyjaśniłam. Ax zaśmiał się cicho i usiadł razem ze mną na ziemi. On jest jeden, nas dwoje. Możemy się zmieniać i go pilnować, a on nam nie umknie. Może się też poddać i wyjść. Wtedy albo wyjaśni kim jest i czego chce, albo go ukarzę.
Siedzieliśmy już dobrą godzinę. Zrobiło się ciemno, więc poprosiłam Axam'a o przyniesienie suchego drewna z lasu. Wykonał polecenie, a ja ognistym tornadem rozpaliłam ognisko. Gawędziliśmy z basiorem wesoło, gdy nagle do naszych uszu dotarł cichy, piskliwy głos z wnętrza bunkru.
- Proszę... - szepnęła wilczyca. Wyraźnie ściana nie jest gruba, ponieważ ją słyszymy. - Pozwólcie mi odejść. Nie zrobiłam nic złego...
- Wtargnęłaś na me tereny. Czy to nie złe? - spytałam z ironicznym tonem kpiąc z wilczycy.
- Ni-nie  wiedziałam, że k-ktoś tu mieszka... - Jej głos był załamujący. Aż zrobiło mi się jej szkoda.
- Wyjdź i się pokaż - zakazałam jej. Kamienie odpuściły i ukazały nam kremowo-brązową wilczycę, nieco niższą ode mnie.

<Saba?>

Od Saby

Szłam w śniegu, spokojnie wypatrując jakiegoś schronienia. Nagle  zauważyłam dwa wilki idące za moimi śladami. Nie wyglądali na zadowolonych, że ktoś tu był, ale zdążyłam się schować zanim mnie zobaczyli. Słyszałam głuche kroki na śniegu, nie miałam pojęcia co zrobić. Byli coraz bliżej i bliżej. Miałam kilka opcji bunkier, rozmowa i ucieczka. Postanowiłam się zabunkrować. Zrobiłam to, lecz to chyba nie był najlepszy pomysł, ponieważ usłyszeli wznoszącą się ziemię i podbiegli. Słyszałam skrawki rozmowy. Byłam mocno przestraszona. Zaczęli kopać.

<Axam? Nyru?>

czwartek, 23 kwietnia 2015

Od Nyru C.D. Axam'a

Ruszyliśmy tropem gościa. Próbowałam złapać jego trop, wyczuć zapach... Nic takiego jednak nie docierało do mego nosa. Axam szedł kilka kroków za mną. Ciche pociągnięcia nosem świadczyły o tym, że on też próbował złapać wilczy trop. Węch jednak zawodził, więc zostało tylko iść po śladach, w kierunku miejsca, gdzie jak przypuszczam udał się wilk. Szedł brzegiem lasu. Powinnam go pochwalić za odwagę. Wtargnął głęboko w moje terytorium. Zaczęłam się trochę bać. Ślady wilka niebezpiecznie zbliżały nas ku Świętej Górze. Ten wilk musi mieć naprawdę sporo odwagi, skoro naraża się nie tylko mi, ale także duchom ze Szczytu Lirida. Kimkolwiek jest nasz gość, może nie mieć dobrych zamiarów. Nagle jednak moje zmartwienia ustępują zaskoczeniu. Ciszę pogoni przerywa głos Axam'a.
- Nyru? Gdzie inne wilki? - Byłam bardzo zaskoczona tym pytaniem. Nie wiedziałam co powiedzieć. Jak skryć prawdę?
- Eh... No.. oni... ukrywają się - skłamałam. Basior wyraźnie mi nie uwierzył.
- Dlaczego mieliby się kryć? - pyta.
- Wiesz... - próbowałam ciągnąć tą gierkę, ale uznałam w końcu, że to nie wypali.
Samiec patrzał na mnie z ciekawością i lekkim oburzeniem. Westchnęłam ciężko.
- Nie będę Cię okłamywać - powiedziałam zatrzymując się. - Moja wataha już mnie opuściła. Nie byłam dobrym władcą. Pamiętam jeszcze ten dzień, kiedy już na dobre zostałam sama. Siedziałam w swojej jaskini gapiąc się w czaszkę złapanego przed laty bizona, w jedyną pamiątkę po Misako, mojej siostrze. Wtedy do jaskini wszedł mój najwierniejszy poddany i przyjaciel... Jego słowa dzwonią mi w uszach. Powiedziane tak surowo i z wyrzutem, a jednak w sposób cichy i delikatny...
Nie byłam w stanie jednak powiedzieć co powiedział mi tamtego dnia mój przyjaciel, ponieważ popadłam w rozpacz. Zaczęłam szlochać, a łzy spływały po moim pysku upadając zmarznięte na śnieg. Axam wyraźnie zaskoczony moim nerwowym załamaniem przytulił mnie. Poczułam jego ciepło. Wyraźnie odczuwałam spojrzenie jego złotego oka wpatrzone w moją śnieżnobiałą sierść. Biła od niego pewnego rodzaju miłość. Coś, jakby był moim bratem...

<Axam?>

Od Axam'a C.D. Nyru

Koty. Jęknąłem w duchu. Małe robią wiele szkód, a duże? Spojrzałem na Nyru. Oprócz kilku zadrapań chyba nic jej nie było. No i kręciło jej się w głowie. Uniosłem trochę śniegu i zmieniłem go w wodę. Podszedłem do niej i przyłożyłem wodę do ran. Chwile trzymałem i dopiero po kilku chwilach zabrałem ją. Rana zaczęła zanikać. Nyru spojrzała się na nią ze zdziwieniem. Zacząłem robić tak ze wszystkimi zadrapaniami. Po dłuższej chwili wszystkie rany zaczęły się zabliźniać.
- Dzięki - powiedziała.
- Chodźmy już.
Ruszyliśmy biegiem. Nagle moją uwagę coś przykuło.
- Czekaj! - krzyknąłem.
Nyru zatrzymała się, ale wyglądała na zniecierpliwioną. Zawróciłem do tego czegoś. Okazało się, że to ślady. Wilcze ślady. Na śniegu dobrze się odznaczały. Tyle, że... wydawały się trochę za małe, żeby należały do tego wilka, którego widziałem...
- Chyba wiem gdzie poszedł - powiedziała Nyru.

<Nyru?>

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Góry Kano

Pasmo górskie oddzielające plemię Ikkuma. Przez te góry przepływa rzeka Ikkuma, oraz ma źródło potok Kissima. Góry te są miejscami wysokie i niebezpieczne. Tylko najdzielniejsze z dzielnych wilki mają odwagę zboczyć z górskich szlaków. Szczyty te są opuszczone. Zimą góry pokryte są niebezpiecznym i zwodniczym lodem, oraz śniegiem. Mróz odpuszcza wiosną. Wtedy jest jeszcze gorzej, ponieważ lód topnieje. Latem można stwierdzić, że niebezpieczeństwo mija, ale to tylko mylące pozory. Nagie skały potrafią być groźniejsze od tych skutych lodem. Jesienne deszcze zmieniają zmienię w błoto. Dlatego wszyscy strzegą się gór. 

Nieliczne szlaki pozwalają na przeprawę przez tą niebezpieczna pułapkę. Przejścia takie jak Przełęcz Altamont pozwalają na w miarę bezpieczną podróż.

Góry mimo groźby, aż proszą o ich zwiedzanie! Zachęcają przygodą i roślinami nietypowymi dla innych miejsc. Cudowne zioła potrzebne do wykonania leków można znaleźć często tylko i wyłącznie tutaj. Co więcej żyją tu smakowite cietrzewie i głuszce, kozice i muflony oraz inne liczne górskie zwierzęta.

Od Nyru C.D. Axam'a

Wiedziałam! Wiedziałam, że wrócą! Gdy tylko wyczują, że wataha jest słaba! Już nie mają za grosz honoru! Przebrzydłe bestie! Sądziłam, że przegnałam je już na zawsze...
Nie biegłam długo, gdyż miejsce, do którego zmierzałam było niedaleko. Tam węszyła ona. Szczęście ona. Wielka, może nieco wyższa ode mnie kotka. Tygrys szablastozębny. Axam wyraźnie zląkł się na jej widok. Ja jednak dzięki doświadczeniu wiedziałam, że nie ma się czego bać. Może Axam nie spotkał jeszcze tego kota? A może miał jakieś złe wspomnienia dotyczące tych zwierząt?
Kotka widząc mnie uśmiechnęła się szeroko. Mi nie było do śmiechu.
- Czego tu szukasz?! - warknęłam groźnie. Ta tylko się zaśmiała.
- Coś mało tu wilczego zapachu... - zauważyła.
- Shirani! Wynoś się stąd! - W moich oczach lśniły już ogniste iskry. Nagle przypomniałam sobie, że nie jestem tu sama. Nie mogę skrzywdzić nowego członka watahy.
- Nie ruszę stąd łapy, jeśli mi nie powiesz, ilu was jest! - powiedziała stanowczo kotka.
- Wielu! Teraz sio!
- Kłamiesz!
Nie wytrzymałam i rzuciłam się na tygrysicę. Zaczęłyśmy walczyć. Była znacznie większa i silniejsza, ja jednak przewyższałam ją sprytem. I miałam magię.
Gdy znalazłam się, jak stwierdziłam daleko od Axam'a chwyciłam końcówkę swojego ogona i zaczęłam wirować. Otoczył mnie ogień i ciepło. Słyszałam jęki kotki, gdy ją parzyłam. W końcu zakreciło mi się w głowie i musiałam przestać. Wtedy lodowy sopel przebił jej serce.

<Axam?>

Od Axam'a C.D. Nyru

- Nawet ty? - zdziwiłem się.
- Nawet ja.
Przez dłuższą chwile milczeliśmy. Rozglądałem się po terenach na, których miałem mieszkać przez przynajmniej część życia... Nagle moją uwagę przykuł ruch. Cokolwiek go wywołało było żywe i bardzo szybko zniknęło.
- Nyru?
- Tak?
W jej głosie słychać było dekoncentracje, pewnie o czymś intensywnie myślała.
- Zdaje mi się, że coś tam było - wskazałem ruchem głowy. - Między tymi drzewami.
- Co? - zapytała zaniepokojona.
- Wydaję mi się, że to był wilk.
- To na granicy plemienia - szepnęła do siebie.
Wstała. Była bardzo zdenerwowana.
- Chodź - rzuciła
I zbiegła z góry. Ja, nieco skonfundowany pobiegłem za nią.

<Nyru?>

Saba

Aktywna

Saba
Wiek: 3 lata
Płeć: Wadera ♀
Urodziny: Lato
Plemię: Ikkuma
Stanowisko: Zielarka
Motto:
Różnica między możliwym, a niemożliwym jest jedynie miarą naszej determinacji
Charakter: Bardzo nieśmiała, lecz silna. Lubi ciszę i spokój, a w dużym chaosie wstępuje w nią potwór i potrafi uciszyć każdego. Skryta, małomówna. Nie lubi być zmuszana do mówienia. Wszędzie zauważy najdrobniejszy szczegół. Troskliwa i kochająca naturę. Nie obawia się śmierci. Po tym co przeżyła już nie wie co to strach.

~~~
Wygląd:
~ Wysokość: Do poprawy
~ Umaszczenie: Kremowo-brązowa z białymi plamami na pysku i brzuchu.
~ Kolor oczu: Chabrowe
 
~~~
Żywioł: Ziemia
Moc: Potrafi sprawić by ziemia puściła plony, a także zrobić z niej bunkier.
~~~
Rodzina: Nie pamięta
Zakochana: Nie

~~~
Historia: W młodości, gdy była jeszcze szczenięciem została opuszczona przez swoją rodzinę. Z powodu tego, że była najmłodsza była dręczona. Uciekła od swojego rodzeństwa i zaczęła szukać miejsc w których można się schować. Swoją moc odkryła w strachu, gdy napadło na nią stado kojotów. Będąc nastolatką spotkała szamana, który nauczył ją, które rośliny są lecznicze, a które wręcz przeciwnie. Doszła na tereny Ikkumy nie świadoma tego. Zaczęła tam mieszkać. Pewnego dnia zobaczyła 2 wilki na wzgórzu białego i czarnego.
Kontakt: wera204 (Howrse)

sobota, 18 kwietnia 2015

Restart

Witamy po dlugiej przerwie!

W ostatnim czasie blog nieco upadł. Przez ponad miesiąc nie pojawił się ani jeden post! Powód jest prosty, żeby nie powiedzieć banalny! W KTP nie ma członków! Cztery wilki to bardzo mało, dlatego wataha ma restart. Zaproszono nowe wilki, a nasz blog niebawem może odżyć!

Od Nyru C.D. Axam'a

- Dawno nie natknęłam się na Wolnego Wilka - przyznałam z wielka dumą. Była to prawda. Od wielu dni na terenach mojego plemienia nie było wilków innych niż ja. Prawda jest smutna - zniszczyłam swój dom. Ale teraz mam szansę go odbudować. Przodkowie zesłali mi członka!
- Wolnego Wilka? - zdziwił się Axam. Od razu wiedziałam, że nie zna tego terminu.
- Wolnego, czyli nienależącego do Illamar, Kissima lub mojego plemienia - Ikkuma. W okolicy nie ma innych watah. Nasza trójka jest jedyna.
- Skąd możesz wiedzieć, że jestem "Wolnym Wilkiem"? - spytał ironicznie basior. Zachichotałam.
- Przecież pachniesz widłorogiem z Doliny Silu głuptasie! - zaśmiałam się. - Silu jest poniekąd moim terenem. Na południe stąd nie ma innych watah.
Samiec przewrócił oczami. Dość pięknymi. Jedno było granatowe jak nocne niebo, a drugie złociste niczym promienie słońca. Takie oczy nie są zbyt pospolite.
- Prawie nic nie zrozumiałem z twojego gadania - zaśmiał się basior. Nie miałam mu tego za złe. Pamiętam jeszcze jak lata temu Wolne Wilki z obcych krain dołączały do naszego plemienia. Też były całkiem głupie przez te nazwy i politykę. - Jak duża jest twoja wataha? Ilu was jest?
- Niewielu - szepnęłam. - Jeśli chcesz możesz dołączyć do Ikkumy. Me plemię stoi otworem dla każdego Wolnego Wilka! Jeśli dołączysz, oprowadzę Cię po terenach watahy.
- Hmmm... - mruknął w zamyśleniu samiec. - Mógłbym dołączyć do twojej watahy...
- Świetnie! Chodźmy, to Cię oprowadzę! - zawołałam pełna entuzjazmu. Chciałam w jak najkrótszym czasie pokazać nowemu znajomemu moje tereny. Znalazłam najprostszy znany mi sposób. Zabrałam go na wzniesienie górujące nad Kotłem Ikkuma. Stąd rozciągał się doskonały widok na tereny.
Wskazywałam mu poszczególne miejsca, takie jak lasy i łąki. Wskazałam mu też kilka wyraźnych jaskiń.
- A tamten szczyt? -spytał wskazując na odległą górę.
- To Szczyt Lirida - mówię. - Co roku szaman plemienia wchodził na szczyt i modlił się za dusze naszych zmarłych przodków. Nikt inny nie ma prawa tam wejść.

<Axam? Przepraszam, ale bardzo długo mnie nie było...>