niedziela, 3 maja 2015

Od Axam'a C.D. Saby

Na spacerze trzymałem się na uboczu. Nie przepadałem za tą Sabą. Prawda pomogła nam, ale mimo to jakoś jej nie lubiłem. Zresztą po co leczyła mi te rany? Właściwie po co ja jej na to pozwoliłem? Jakbym sam tego nie potrafił... Nagle wyłapałem zapach jakiegoś wilka.
- Nyru? A co z tamtym wilkiem?
- Z jakim wilkiem? - zdziwiła się.
- No z tym co go widziałem wtedy na górze...
- To pewnie była Saba.
- Nie - zaprzeczyłem. - Czuję zapach obcego.
Nyru otworzyła usta jakby chciała zaprzeczyć, ale nie zrobiła tego. Pewnie też poczuła wilka. Zrobiłem minę typu "a nie mówiłem?" i odwróciłem się w stronę źródła zapachu. Pobiegłem, a za mną dwie wadery.

<Nyru? Saba?>

wtorek, 28 kwietnia 2015

Od Saby C.D. Nyru

Z Axamem próbowaliśmy obudzić Nyru lecz nam się nie udało. Byliśmy okropnie głodni, więc zjedliśmy śniadanie i poszliśmy dalej próbować obudzić Nyru. Udało nam się. Gdy się już ocknęła co się dzieje zadała pytanie:
-Już tak późno?-
-Próbowaliśmy cię wcześniej obudzić-odpowiedział Axam-a teraz może idź coś zjedz.-
Spojrzała na nas i wstała ociężała. Musiała być mocno zmęczona po wczorajszej bitwie z kotami. My też byliśmy cali obolali. Wróciłam do swojej jaskini i spojrzałam w miejsce, gdzie wcześniej miałam ranę. Nagle ktoś mnie zawołał. Był to Axam. Wypatrywał mnie swoimi dwu kolorowymi oczami. Wołał mnie tak jakby stało się coś złego, więc pobiegłam. Gdy przybiegłam na miejsce z kąd dochodziło wołanie zauważyłam Nyru leżącą na ziemi i Axama stojącego nad nią. Od razu wiedziałam co się dzieje. Nyru straciła za dużo krwi. Krzyknełam przejęta do Axama:
-Zatamuj czymś ranę, szybko-
-Dobrze-odpowiedział w pośpiechu szukając jakiegoś skrawka materiału.
Pobiegłam po zioła i przyniosłam je na miejsce. Wtedy Axam delikatnie odkrył ranę, a ja leczyłam ją ziołami. To wymagało ode mnie dużego skupienia, więc Axam nic nie mówił. Gdy rana w większości zaczęła się goić powiedziałam do Axama trochę łamiącym się głosem:
-Na razie nie zdołam więcej, gdyż w zimę nie ma zbyt dużo ziół-
-Tak wiem-Odpowiedział z lekkim żalem w głosie.
Zanieśliśmy Nyru do jej jaskini i położyliśmy ją. Teraz musimy tylko czekać. Przez następny dzień nic się nie działo, ale potem usłyszeliśmy jęknięcie. Była to Nyru. Przybiegliśmy zobaczyć co się dzieje. Nyru się obudziła! Spytała się nas:
-Co ja tu robię przecież jadłam śniadanie i czemu mam ten prowizoryczny opatrunek?-
Axam jej wszystko powiedział w szczegółach. Wtedy Nyru rzekła do mnie:
-Dziękuję ci za to, że mnie uratowałaś i nie powinnam wtedy odmawiać.-
Następnego dnia miała siły tyle co zwykle, więc postanowiliśmy wejść na górę i poobserwować z tamtego miejsca okolicę.
<Nyru? Axam?>

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Od Nyru C.D. Saby

Weszłam do mojej jaskini, gdzie na jednej ze skalnych półek leżał mój róg. Był on pamiątką po moim pierwszym reniferze złapanym w Dolinie Tuktu, podczas inicjacji. Wielu wróciło wtedy z czaszkami saren, czy dzików... Najwięksi mistrzowie wracali z prawdziwie wspaniałymi okazami. Jednym z nich był mój dziadek. Samodzielnie osiągnął rekord chwytając na swoim pierwszym polowaniu (to nie żart!) dorosłego jelenia olbrzymiego! Jako dowód, w mojej rodzinnej jaskini leży jego poroże. Gdy byłam mała sypiałam w jednej łopacie. Niedowiarki mówiły, że użył wtedy magi... To poważny zarzut... Pod żadnym pozorem nie wolno polować przy użyciu magii. Ja jednak zawsze wierzyłam. Moja rodzina ma wiele takich osiągnięć. Przykładem jest Miasko, moja siostra. Jej pierwszą zdobyczą był łoś. Nie był do końca dorosły, ale i tak wielki. Niestety zgubiła gdzieś róg... Może to nawet lepiej? Nie będzie mi o niej przypominać...
Ułożyłam się do snu, a po chwili zasnęłam. Śniła mi się siostra, zagubiona w śnieżycy... Nagle śnieg ją zasypał, a jej moce powietrza na nic się nie zdawały...

Następnego ran... popołudnia zbudzili mnie moi dwaj nowi kompani - Saba i Axam.

<Saba? Axam?>

niedziela, 26 kwietnia 2015

Od Saby C.D. Nyru

Nie mogłam stać bezczynnie. Po chwili obudziła się we mnie bestia. Rzuciłam się na kota i przegryzłam mu gardło, jednak zanim to zrobiłam poczułam, że jeden z jego kłów przebił mi skórę. Miałam bok uplamiony od świeżej krwi. Rana nie była głęboka. Widziałam jak Nyru i Axam walczą z innymi kotami. Spojrzałam przez chwilę na nich i w krzakach za nimi ujrzałam ciemną sylwetkę. Krzyknęłam im żeby uważali. Szybko ujrzeli następnego kota. Szalonym pędem rzuciłam się na niego. Mój atak tylko drasną go. Nyru i Axam pomogli mi. Widziałam jak Axam został zadrapany pazurem kota. Nyru twardo próbowała przegryźć mu gardło. Nagle zakręciło mi się w głowie i upadłam, to pewnie przez krwawiącą ranę. Obudziłam się przy tej samej rzece co była walka. Kotów były już obdarte ze skóry, a Axam i Nyru pożywiali się ich mięsem. Powoli wstałam jęcząc po cichu z bólu i poszukałam leczniczych ziół. Obłożyłam nimi ranę i podeszłam do Axama i Nyru pytając:
-Opatrzyć wam rany?-
-Tak-Odpowiedział Axam-
-Mi nie trzeba-Powiedziała twardo Nyru
Opatrzyłam rany Axamowi i  zjadłam z nimi mięso kotów. Mieliśmy zapas. Zanieśliśmy resztę do jednej z jaskiń we wiosce. Nyru powiedziała:
-Tutaj są jaskinie w których kiedyś mieszkała moja watacha, ja już swoją mam, a wy wybierzcie sobie jakąś.-
Wybraliśmy sobie jaskinie i każdy zasnął z przemęczenia.

<Axam? Nyru?>

Od Nyru C.D. Axam'a

- Axam! Co ty robisz?! - warknęłam na basiora, gdy zostaliśmy otoczeni kałużą wody.
- Szykuję amunicję. - Wilk zdawał się być nieco rozdrażniony moim pytaniem. Spojrzałam na niego groźnie.
- Zabij je po prostu! - Wyraz pyska Axam'a pokazywał teraz jego złość, na mnie. - One się nie zawahają!
W głowie przemknął mi obraz dwóch kotek bawiących się bezbronnym szczeniakiem, którego zagoniły w pułapkę. Ja obserwowałam to z ukrycia. Wilczek był moim przyjacielem. Pamiętam, jak dwa ostre jak brzytwy kły przebiły ciało szczeniaka zabijając go.
Szarpnęła mną chęć zemsty. Jedna kotka już nie żyje, a druga sunie teraz ku mnie, niczym cień i mara z przeszłości.
- Zabij! - nakazałam towarzyszowi. Niechętnie wystrzelił kilka sopli w kierunku kotek. Te jednak ominęły śmiertelny lód. Wpatrywałam się w kotkę o sierści złocistej jak piasek. Ze złości straciłam nad sobą panowanie i ruszyłam ku stadu delikatnie iskrzac się ogniem.

<Axam? Saba?>

Od Axama C.D. Saby

Wszystkie koty wspinały się dość szybko. Na ich pyskach widać było determinacje i nienawiść. Czy potrzebnie zabijałem tamtą kocice? Ale co by było gdybym tego nie zrobił? Czy te koty chciały się zemścić? Jak zwykle tak dużo pytań, ale żadnej odpowiedzi... Na górze zalegało sporo śniegu. Przynajmniej w tym mam przewagę - pomyślałem. Mogłem oczywiście zabić wszystkie jednocześnie... ale to nie było w moim stylu. Gdy zabiłem tamtą kotkę, to tylko dlatego, że bałem się o Nyru. Chciałem żeby walka chociaż w połowie była wyrównana. Zamieniłem śnieg w wodę, żeby w razie potrzeby się bronić lub kontratakować. Nie chciałem ich zabijać... Przynajmniej na razie.

<Nyru? Saba?>

sobota, 25 kwietnia 2015

Od Saby C.D. Nyru

Byłam lekko zdziwiona, że tylko tyle muszę zrobić. W myślach miałam tylko poczucie, że są bezpieczni i można im zaufać, ale także żeby uciec, lecz zdecydowałam:
-Dobrze dołączę do was-
-Ok, oprowadzimy cię po naszych terenach-odpowiedziała. Potem szepnęła do Axama coś o tym żeby mnie pilnował. Nyru zaczęła prowadzić mnie na górę na której była wcześniej z Axamem. Gdy dotarliśmy na szczyt Nyru zaczęła opowiadać mi gdzie co jest. Wtedy przerwał jej Axam:
-Nyru, koty!-
-Gdzie?-Spytała
-Tam-Wskazał na teren przy rzece
Naprawdę były tam koty, a nawet 5. Nigdy wcześniej takich nie widziałam. Wyglądały groźniej niż inne dzikie zwierzęta, które dotychczas widziałam. Pierwszy raz od kilku lat naprawdę się bałam. Było to dziwne uczucie.

<Nyru? Axam?>